||
Darmowe Pozycjonowanie

ornamenta

Kute w kamieniu ornamenta z wersetów Koranu pokrywają ściany. Dale j znów budowle romańskie lub gotyckie. Pierwszy, drugi dzień wędrówki po tych zaułkach wprowadza w umysł człowieka niepojęty chaos i udrękę. Cóż stąd, że w uroczystej procesji pielgrzymka weszła do Grobu Świętego, że następnie zwiedzono wszystkie ważniejsze kościoły i zabytki, gdy wyobraźnia nie może sobie w żaden sposób uprzytomnić łączności pomiędzy te-mi poszczególnemi gmachami. Darmo rozmyśla i usiłuje powiązać je w jedną logiczną całość, zrozumieć plan ówczesnego miasta. Raz po raz nawiązująca się nić ucieka i pryska. Dlaczego Golgota jest tak nisko, że wiedzie na nią zaledwie kilkanaście stopni? Grób Święty, który był w zboczu jej wykuty, jest obecnie znacznie niżej poziomu ulicy. Łuk Ecce Homo nie tak stoi, jak można było sobie wyobrażać. Jak szła właściwa Via Dolorosa? By to pojąć, trzeba dopiero wiele, wiele razy przemierzyć te same uliczki, zejść do pobliskiego rosyjskiego klasztoru, gdzie odkopano niedawno całą ścianę pałacu rzymskiego Józefa z Arymatei. Trzeba iść w procesji dzisiejszą drogą Krzyżową, kręcącą się bez składnie w nawrotach pozornie niewytłumaczonych, — klęcząc na ostrym niechlujnym bruku, trzeba się modlić wśród przyglądającej się natrętnie arabskiej gawiedzi, przeciskać przez ciasne uliczki, gdzie z bram i drzwi wysuwają się ciekawe głowy, takie same, jakie musiały przyglądać się wówczas, — tylko litościwej Weroniki nie widać, — trzeba płakać nad pohańbieniem tej świętej drogi, wciąż darmo szukając czerwonej nici przewodniej, któraby rozświetliła labirynt, i przebyć niezapomnianą wysokogórską wędrówkę po starych murach jerozolimskich, okalających miasto potężnym pierścieniem. — Trzeba zadumać się tu, lub owdzie, nad wystającym z bruku kapitelem, stanowiącym wygodne siedzisko dla brodacza ciągnącego nargile, — zapuścić się odważnie w czarne otchłanie jakichś tajemniczych stopni, wiodących z ulicy kędyś w dół, — lub przez żelazną kratę, ni stąd ni zowąd umieszczoną w bruku, podsłuchać i podejrzeć, że tam, w wiecznym cieniu, przy kagankach, mrowi się życie, że są tam ulice podziemne, zaułki i place, stare świątynie przepołowione po dwakroć, nakryte powierzchnią ulicy, wystrzelające czasem znienacka takim oto dogodnym dla palacza kapitelem, — aby zrozumieć w olśnieniu, że stara prawdziwa Jerozolima jest tam. Od czasów Ewangelji grunt podniósł się wszędzie o kilka, miejscami o kilkanaście metrów. Nie nawiał go piasek jak w Egipcie. Narósł żyzną warstwą ruin. I oto tyle dotychczas dręcząca, pozorna nowość i bliskość miejsc świętych znika. Były tu owszem góry i pagórki, rozdzielające je wądoły, lecz wyrównała wszystko fala kilkakrotna zwalonych budowli. Na starożydowskich — rzymskie; na rzymskich — starochrześcijańskie, — na koniec krzyżowcowe. Na nich — arabskie dzisiejsze. Każdy kolejny zdobywca burzył ślady przeciwnika, lecz któżby się troszczył o uprzątanie gruzów? Dokąd je wynosić? jak? i poco? Lepiej wyrównać po prostu, lub Adrjanowym sposobem nakryć kamiennym tarasem i na nim swą pieczęć w formie nowej budowli położyć! Słodko jest stawiać na ruinie wroga. Więc budowano. Na skale zbyteczne są fundamenta. Budowano wzwyż, nie troszcząc się o spód. A wierna skała, w której nic nie niszczeje, nie znająca rozkładowej siły mrozu ani wody, przechowała wszystko po dziś dzień nietknięte, i to, co miało być zagładą, stało się zabytków ocaleniem. Oto w klasztorze Panien Syjońskich, tych przedziwnych pokutniczek za winy swego narodu, — przed rokiem przy naprawie sklepienia piwnicy robotnicy trafiają na ślady jakichś subkonstrukcyj, idących głęboko pod poziom lochu. Co najlepsi archeologowie biorą się do pracy i pod piwnicami klasztornemi odsłania się cały dziedziniec twierdzy Antonia, z uwięzionym w późniejszych murach portykiem, z którego odbywał się sąd, z nasadami otaczających go kolumn i drogą rzymską wojskową, co biegła ze Wschodu na Zachód. Dziedziniec zwany jest w Ewangelji Lithostrotos, lub po hebrajsku Gabbatha. Na nim Chrystus był sądzony, biczowany i cierniem koronowany. Tutaj stał długie godziny udręczony, wśród wyzwisk i szyderstw tęgich jurnych legjonistów z przybocznej Piłatowej kohorty. Tu, na ludnym placu rozłożonym przed kasztelem, o dwa metry niższym od poziomu otoczonego kolumnami dziedzińca, lud krzyczał i huczał: Ukrzyżuj! Od pierwszych lat chrześcijanie ze czcią szukają śladów Krwi Chrystusa na kamieniach Li-thostrotos. Więc cesarz Adrjan chce koniec temu położyć. Nienawidzi Jezusa tem silniej, im mocniej ciągnie go ku Niemu nieukój własnej duszy, żałośnie przezeń zwanej: animula, vagula, blandula. Precz z majakami antypaństwowemi niezdarzonego proroka! Już skała Golgoty, ogród niegdyś Józefa z Arymatei, i Grób tak drogi chrześcijanom, nakryte są głazami, na których wznosi się templum Jowisza i odprawiają wesołe bachanalje. Podobnież trzeba postąpić i tutaj.

||